Opublikowano:: sob, Lis 21st, 2015

Kompania Braci

Historie Drugiej Wojny Światowej to przede wszystkim bohaterskie wyczyny nadzwyczajnych jednostek czy grup żołnierzy. Najczęściej słyszymy o tych amerykańskich, być może dlatego, że są one nie tylko spektakularne, ale także dobrze nagłośnione. W ostatnim czasie Polska zachwycała się Karbalą, jednak osiągnięciami amerykanów zachwyca się cały świat. Przecież każdy z nas wydział patetyczny obraz Stevena Spielberga – Szeregowiec Ryan, czy tematycznie podobny miniserial – Kompania Braci.

sky-84222_640Dziś to właśnie spadochroniarze staną się tematem artykułu. Być może niewielu wie, że serial powstał na podstawie książki o tym samym tytule, w której to spisano losy wszystkich członków 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Warto zacząć od tego, że 101. Powietrznodesantowa jest jednym z najsłynniejszych amerykańskich związków bojowych, która jednocześnie była pierwszą tego typu w Stanach Zjednoczonych.

Amerykanie na stałe zapisali się na kartach światowej historii dzięki temu, że uczestniczyli w najważniejszych i zarazem największych bitwach, które miały miejsce na froncie zachodnim. A wszystko zaczęło się od sławetnego D-Day, który 6 czerwca 1944 roku tuż po północy rozpoczął Operację Overlord. Niestety, ale gęsta mgła i niemiecki ostrzał przeciwlotniczy doprowadziły do tego, że spadochroniarze zostali rozrzuceni na dużym obszarze, niekiedy nawet kilka kilometrów od planowanego miejsca lądowania. Nie utrudniło to jednak komponowania improwizowanych oddziałów, które skutecznie walczyły z Niemcami.

Już kilka miesięcy po udanej Operacji Overlord, spadochroniarze zostali włączeni do Operacji Market Garden, w tym wypadku siły niemieckie znacznie przewyższały możliwości amerykanów, dlatego po kilku tygodniach żołnierze zostali wycofani do Mourmelon we Francji, gdzie mogli uzupełnić braki w wyposażeniu oraz w kadrze. Kolejną operacją byłą zimowa kampania Bastogne, gdzie alianci okrążeni przez wojska III Rzeszy zdołali przerwać pierścień, by w końcu wypchnąć Niemców z tego terenu. Ostatnim przystankiem na drodze 101 Dywizji Powietrznodesantowej było Hagenau, gdzie spadochroniarze utrzymywali porządek oraz okupowali tereny, aby rozbroić Niemców – tutaj nie podjęto już żadnych większych walk.

m1a1-karabin-spadochroniarzy-usa-1944r-denix-model-1132-cW całej operacji amerykańskim spadochroniarzom towarzyszył samopowtarzalny karabinek M1, który był znacznie bardziej poręczny aniżeli ciężki karabin M1 Garanda. Jego niewielka waga oraz poręczność sprawiły, że dla spadochroniarzy okazał się rozwiązaniem idealnym. W pierwszych wersjach, kiedy testowano broń, opracowano również model M1A1, który był specjalnie skierowany do jednostek powietrznodesantowych. Wszystko za sprawą tego, że wyposażono go w składaną na bok kolbę.

Cóż, wojna to dobry moment na opracowywanie nowych technologii, które znacznie ułatwią pracę żołnierzom, a w przypadku spadochroniarzy z całą pewnością należało zwrócić uwagę na wiele szczegółów, które mogły zaważyć na życiu każdego z żołnierzy.

Pozdrawiamy, Galeriareplik.pl

Skomentuj artykuł

UWAGA: Komentarze obraźliwe i spam, nie będą zatwierdzane.