Opublikowano:: pon, Cze 29th, 2015

Jak nie przepłacać, zlecając usługi tłumaczeniowe. Część 1

Wielu przedsiębiorców uważa usługi tłumaczeniowe za zło konieczne. Po pierwsze, trudno jest określić wymierne korzyści, które przynoszą firmie. Po drugie, często są skutkiem konieczności spełnienia wydumanych wymogów formalnych (patrz: przetargi) lub zachcianek klienta. Co gorsza, sama konieczność zlecenia usługi tłumaczeniowej może stanowić dowód niekompetencji personelu firmy, który nie potrafi poradzić sobie z dokumentem, mimo deklarowanej znajomości języków obcych. To wszystko sprawia, że usługi tłumaczeniowe często uważane są za „zbyt drogie”, a wielu klientów ucieka się do najgorszego możliwego rozwiązania – tj. szukania najtańszych podwykonawców.

To błędna droga. Istnieje szereg czynników, za które odpowiada klient, a które w ostatecznym rozrachunku mogą znacząco podnieść cenę usługi tłumaczeniowej. W związku z tym, autorzy niniejszego artykułu, specjaliści z biura tłumaczeń anglojęzycznych ALLENA w Poznaniu, chcieliby przedstawić czytelnikom proste prawidła, których przestrzeganie sprawi, że współpraca z wykonawcami usług tłumaczeniowych będzie przebiegała bez zgrzytów, a co za tym idzie będzie tańsza.

Zasada nr 1: Zamawiaj usługi w renomowanych (tj. nie najtańszych) biurach

W przypadku tłumaczeń świetnie sprawdza się stare powiedzenie dotyczące osób o mało zasobnych portfelach: „Jestem za biedny, żeby kupować rzeczy złe.” Jeżeli twoja firma potrzebuje bardzo dobrego tłumaczenia w celu prowadzenia komunikacji z klientami lub promowania firmy za granicą, nigdy nie korzystaj z usług najtańszych biur tłumaczeń. Zasada jest prosta i nie ma od niej wyjątków: „tanie” biura tłumaczeń = kiepscy, niedoświadczeni tłumacze = marna jakość dostarczanego tłumaczenia.

home-office-599475_640Wielu klientów twierdzi, że są zadowoleni z jakości tłumaczeń realizowanych przez „tanie” biura. Tutaj należy jednak zwrócić uwagę na pewien szczegół: rzadko który polski klient, o ile nie zna języka obcego na poziomie eksperta, może w pełni ocenić wartość otrzymanego przekładu (mowa tu o wartości stylistycznej tekstu, jego płynności, niuansach gramatycznych, etc.). Osobą kompetentną jest w tym przypadku odbiorca zagraniczny, native speaker języka docelowego, czyli np. kluczowy klient. Czy to właśnie on ma wytykać błędy w materiałach, które mu dostarczyłeś? Po co ryzykować taki obrót wydarzeń?

Podsumowując, jeżeli wycena otrzymana od renomowanego biura tłumaczeń, które działa na rynku dobrych kilkanaście lat, wydaje się za wysoka, doradzamy negocjacje. Ostatnią rzeczą, którą polecamy, jest szukanie jak najtańszego podwykonawcy. Taką taktykę stosują choćby nasze rodzime organy państwowe (co samo w sobie powinno obudzić czujność przedsiębiorcy). Proszę nam wierzyć, że kiedy „owoce pracy” takich przystępnych cenowo tłumaczy lądują na forach internetowych prawdziwych profesjonalistów, śmiechu jest co nie miara.

Zasada nr 2: Nie oddawaj tekstów na ostatnią chwilę

Trudno byłoby nam zliczyć sytuacje, kiedy klienci ostatkiem sił dopinali ważne projekty dosłownie kilka godzin przed rozpoczęciem dni świątecznych lub długich weekendów. Zadowoleni z faktu, że punktualnie zamknęli sprawę, klienci dowiadują się nagle, że tłumaczenie nie może zostać zrealizowane w planowanym terminie lub będzie kosztowało dużo więcej niż zakładał budżet, ponieważ… zaczynają się dni świąteczne lub długi weekend.

Tłumacze również je obchodzą, a jeśli muszą porzucić zasłużony odpoczynek, to za dużo wyższą stawkę. I to przy założeniu, że w ogóle będą skłonni w tym okresie pracować. Zalecamy zatem takie zaplanowanie projektów, żeby tłumacze mogli odesłać przekład dokumentacji przed rozpoczęciem dni urlopowo-wypoczynkowych.

Inna sytuacja: klient informuje w poniedziałek, że na piątek będzie potrzebował tłumaczenia 20 stron dokumentacji. W ciągu godziny otrzymuje wycenę. Mimo ponagleń ze strony biura tłumaczeń szef firmy się waha lub jest zajęty, a decyzja o zleceniu usługi zapada dopiero w środę wieczorem. Szef dowiaduje się wówczas, że w takiej sytuacji agencja naliczy dodatkową stawkę za tzw. „ekspres”, Co więcej, podwykonawca lojalnie uprzedza, że nie będzie odpowiadał za jakość tłumaczenia realizowanego w pośpiechu (bo przecież nie ma czasu na wykonanie korekty tekstu). Podwójna strata dla klienta. A wszystko to przez opieszałość osoby decyzyjnej.

Pozdrawiamy, Allena.pl

Skomentuj artykuł

UWAGA: Komentarze obraźliwe i spam, nie będą zatwierdzane.