Opublikowano:: sob, Sty 12th, 2013

Jak nie dać sie naciągnąć bankowi przy zakładaniu lokaty?

Banki to instytucje, które zostały powołane do życia po to, aby zarabiać. W każdy możliwy sposób. W związku z tym jest im zupełnie obojętne, w jaki sposób generują zysk – czy to będzie procent od kilku miliardowej pożyczki udzielonej na budowę takiego czy innego odcinka autostrady, czy też kilka groszy kary wynikającej z jednodniowej zwłoki ze spłatą jakiejś drobnej pożyczki gotówkowej przez klienta. Dlatego też nawet posiadacze lokat bankowych, zdawałoby się produktów finansowych, które są na tyle proste, że żaden bank nie byłby w stanie wycisnąć z nas ani grosza ponadto, co ustalone, powinni bacznie patrzyć na ręce instytucji, której zaufali.

Regulaminy są ważne

Nikt nie lubi czytać regulaminów, szczególnie jeśli zajmują kilka stron, są napisane małym druczkiem oraz pełne zawiłych zwrotów prawniczych. Jeżeli jednak zakładając depozyt w banku będziemy kierować się wyłącznie hasłem z reklamy „najlepsza lokata na świecie” i na jej podstawie wnioskować, że poszczególne punkty umowy również, to jest duża szansa na to, że się obudzimy z ręką w nocniku.

Dlatego warto się poświęcić i przeczytać, bo może się okazać, iż porównanie lokat różnych banków, które zrobiliśmy na początku biorąc tylko pod uwagę ich oprocentowanie, nie uwzględniło różnych dodatkowych opłat skutecznie ograniczających nasz końcowy zysk.

Promocje pułapką?

Inny haczyk, który pozwala bankom wycisnąć z nas i naszych lokat dodatkowe pieniądze, to promocje, które gwarantują nam na przykład wyższy procent od naszego depozytu w określonej jednostce czasu. I rzeczywiście, wszystko się zgadza, jeśli jednak cała sprawą załatwiliśmy za pomocą internetu, a przy tym nie odznaczyliśmy opcji „Po zakończeniu promocji odnów”, to się może okazać, iż po wygaśnięciu depozytu nadal mamy lokatę, tylko że znacznie gorzej oprocentowaną niż ta, którą założyliśmy w czasie trwania kampanii reklamowej.

Także promocyjne oprocentowanie lokat w połączeniu z koniecznością zamówienia dodatkowej usługi w banku może być pułapką zastawiona na nas. Któż by bowiem nie chciał dostać 9 procent w stosunku rocznym za swój wkład? Ale zapewne niewielu chętnych by się znalazło na konto, którego koszt prowadzenia jest dwa razy wyższy od średniej rynkowej? A takie dwa produkty są często sprzedawane w jednym pakiecie i raczej istnieje marna szansa, abyśmy na tym wyszli na swoje.

Jeszcze jedną pułapką, w którą możemy wpaść, to uzależnienie mających być wypłaconych w przyszłości odsetek nie od stałego procentu, ale od np. zmiennego wskaźnika WIBOR. Jeżeli jest on akurat wysoki, to rzeczywiście, dobrze zarabiamy, ale jeśli niski, to nawet strat wynikających z inflacji z nich (odsetek) nie pokryjemy .

Dlatego też jeśli nie rozumiemy działania jakiegoś instrumentu, to nie dajmy się skusić ilości „procentów”, jakie dany ranking lokat przypisuje danej ofercie, bowiem prawdopodobieństwo, że na tym stracimy jest naprawdę duże.

Skomentuj artykuł

UWAGA: Komentarze obraźliwe i spam, nie będą zatwierdzane.