Opublikowano:: wt, Wrz 15th, 2015

Historia, o której nikt wcześniej nie słyszał

Kiedy na ekrany polskich kin wchodzi film Krzysztofa Łukaszewicza pt. „Karbala”, wielu zastanawia się, co tam się wydarzyła i dlaczego większość Polaków do tej pory w zasadzie nie miała pojęcia o tak ważnej bitwie. Przecież o starciach Amerykanów głośno jest na całym świecie. W polskim przypadku sprawa nie jest nagłośniona z jednego ważnego powodu – polscy żołnierze oficjalnie nie brali udziału w akcji.

Sytuacja zaczęła robić się poważna w momencie, gdy już 2 kwietnia iraccy rebelianci nieskutecznie próbowali przebić się przez posterunek znajdujący się na wjeździe do miasta. Walki rozpoczęły się jednak 3 kwietnia 2004 roku, kiedy to do tytułowej Karbali zaczęły przybywać grupy pielgrzymów szyickich w związku z muzułmańskim świętem Aszura (najważniejsze święto szyitów). Po incydencie  z 2 kwietnia, aby zapewnić bezpieczeństwo przybywającym pielgrzymom, w godzinach wieczornych siły szybkiego reagowania wysłano do najważniejszego budynku w Karbali – ratusza. Warto zaznaczyć, że budynek pełnił również funkcję siedziby władz prowincji, policji, a także więzienia.

Kolejny dzień przyniósł rozwój sytuacji. Żołnierze Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe zagrożeni atakiem zajęli się umacnianiem pozycji w ratuszu. Tego samego dnia rebelianci przeprowadzili serię zamachów – 140 ofiar śmiertelnych wśród irackich cywilów. Zapadnięcie zmierzchu nie przyniosło wytchnienia. Nocą rebelianci uskutecznili pierwszy zmasowany atak. Na szczęście dla obrońców ratusza, żaden z żołnierzy nie zginął. Z kolei przeciwnicy spotkali się z zaciekłym oporem polsko-bułgarskiej obrony. Pierwsza noc przyniosła przeszło 80 zabitych bojowników. Słabo uzbrojona armia rebeliantów zrzeszająca w sobie oddziały milicji Armii Mahdiego, bojowników Al-Kaidy oraz najemników.

Nocne walki były tak zacięte, że już na początku walk konieczne było dostarczenie amunicji. Do City Hall przedarł się konwój 4 samochodów Honker, w których znajdował się zapas amunicji, 14 żołnierzy z grupy szybkiego reagowania oraz pielęgniarka. Po zostawieniu ładunków konwój wycofał się. W ratuszu pozostało jedynie 15 polskich i ośmiu bułgarskich żołnierzy oraz przywieziona pielęgniarka. Dopiero czwartego dnia walk – 6 kwietnia do Karbali przybył ratunek. Do żołnierzy walczących w obronie ratusza dotarł 18 Bielski Batalion Desantowo-Szturmowy, którego przybycie spowodowało wycofanie się zdziesiątkowanych rebeliantów.

W polskiej prasie zdarzenie to przeszło bez większego echa, żołnierze nie zostali w żaden sposób odznaczeni, a opinia publiczna nie miała okazji do oceny poczynań polskich żołnierzy. Być może duży wpływ na taki obrót spraw miał fakt, że żaden z walczących nie zginął, a w samej konfrontacji nie brał udziału żaden ważniejszy oficer. Są to oczywiście spekulacje, z którymi spotkać można się w co drugim artykule.

Z całą pewnością światło na całą sprawę rzuci najnowsza polska produkcja, która dla niektórych może być dobrym kinem akcji opartym na faktach, dla innych polską kopią „Helikoptera w ogniu” czy innej hollywoodzkiej produkcji. Nie zmienia to jednak faktu, że warto mówić o historii polskich żołnierzy, a tym bardziej, jeśli mówimy o najbardziej krwawej bitwie, w której uczestniczyli polscy żołnierze od czasów II Wojny Światowej.

Pozdrawiamy, Galeriareplik.pl

Skomentuj artykuł

UWAGA: Komentarze obraźliwe i spam, nie będą zatwierdzane.