Opublikowano:: czw, Sty 14th, 2016

6-latki w szkole, przedszkolu czy w domu?

Kontrowersje wokół wieku, w którym dzieci powinny rozpoczynać naukę szkolną, nie cichną. Obowiązek szkolny dla 6-latków był gorącym tematem przez wiele miesięcy na długo przed wprowadzeniem go w życie. Różnorodne grupy społeczne prowadziły akcje propagujące ten projekt bądź – jeszcze częściej – krytykujące go i próbujące odwieść rząd od podjęcia decyzji o wprowadzeniu zmian w ustawie o oświacie. W ostatnim czasie zamieszanie wokół sprawy jeszcze się wzmogło – aktualne władze podważyły sensowność zmiany w prawie i cofnęły reformę. Czy dzieci w wieku sześciu lat powinny być siedzieć w szkolnej ławce, czy jeszcze zapełniać place zabaw? Kto ma rację?

6085668928_7a0b98840f_zMimo, że pomysłodawcy i realizatorzy projektu wprowadzenia obowiązku szkolnego dla 6-latków prowadzili skrupulatną kampanię promocyjną, zagorzałych przeciwników zmiany to nie przekonywało. Minister edukacji narodowej pokazywała w mediach szkoły i klasy przystosowane do potrzeb młodszych dzieci; w tym samym czasie sceptycy spotykali się z dyrekcjami szkół, które z bólem serca musiały przyznawać: nie damy rady przygotować naszych ławek, krzeseł, toalet czy szatni na przyjęcie 6-latków. Bo o rok młodsze dzieci mają zupełnie inne potrzeby, wynikające chociażby z niższego wzrostu.

Kolejnym (obok nieodpowiedniego stanu technicznego wyposażenia szkół) naczelnym argumentem przeciwników reformy było… odbieranie dzieciom ich dzieciństwa. Wielu powtarzało, że wcześniejsze pójście do szkoły ma z naszych dzieci szybciej zrobić napędzającą gospodarkę siłę roboczą.

Wśród zwolenników reformy pojawiały się argumenty mówiące o tym, że narody, których dzieci zaczynały uczyć się wcześniej, np. czytania, osiągały większe sukcesy na międzynarodowej arenie naukowej i zdobywały więcej nagród Nobla. Wiele krajów Europy posyła swoje dzieci właśnie w tym wieku. Cofnięcie zmian przyniosło więc ulgę w głównej mierze rodzicom; osoby, które potrafią na problem spojrzeć szerzej, bardziej globalnie, w kontekście całego naszego społeczeństwa – nie będą do końca przekonane, że było to odpowiednie posunięcie.
4998473663_7ce553c966_z
Niektórzy eksperci twierdzą, że to nie od wieku rozpoczynania nauki zależy sukces Polski jako społeczeństwa. Ich zdaniem problem leży w programie nauczania, który uczy schematyzmu i przekazuje niepraktyczną wiedzę, zamiast uczyć życia, umiejętności i samodzielnego myślenia.

Odpowiednio długie, wolne od obowiązków i stresów dzieciństwo jest niewątpliwie kluczowe w rozwoju zarówno fizycznym, psychicznym jak i osobowościowym dziecka. Zbyt wczesne posadzenie go na niewygodnym szkolnym krześle i narzucenie mu stresujących obowiązków może zablokować jego rozwój. Wówczas główne założenie reformy przestanie mieć sens. Chodzenie do szkoły znacznie ogranicza wolny czas dzieci. A wspólna zabawa z rówieśnikami na podwórku, placu zabaw, ma niezwykle ważny wpływ na rozwój organizmu dziecka i jego umiejętności społecznych. Jednak cofnięcie raz podjętej decyzji może być jeszcze bardziej szkodliwe niż wprowadzenie reformy. Wprowadza zamieszanie w systemie oświaty i w głowach samych dzieci.

Pozdrawiamy, Freekids.pl

Skomentuj artykuł

UWAGA: Komentarze obraźliwe i spam, nie będą zatwierdzane.